sobota, 28 marca 2015

Norwegia

Norwegia to była dla mnie i dla Krystiana miłość od pierwszego wejrzenia. A mamy to wielkie szczęście, że mieszka tam moja ciocia z wujkiem – pozdrawiam!. Dlatego kiedy podczas rozmowy na Skype  zaproponowali, żebyśmy ich odwiedzili pod koniec lutego, jak mogliśmy odmówić? Tym bardziej, że bilety do Oslo kosztowały 39zł :) Co prawda wolne na uczelni już się skończyło, ale 3 dni nieobecności nie zaszkodzą. Byliśmy także podekscytowani wyjazdem do Norwegii w zimie. Mieliśmy na własnej skórze sprawdzić, czy faktycznie jest tak zimno i nieprzyjemnie, jak zwykło się u nas mówić.

Cztery dni spędziliśmy na wyspie Nesoya – niecałe 20km na zachód od Oslo. Jest ona naprawdę niesamowita, ponieważ jest położona na fiordzie, w jej środku znajduje się las, w którym jest jezioro, a na tym jeziorze leży wyspa! Pierwszego dnia przeszliśmy się po wybrzeżu. Niestety po śniegu już prawie nie było śladu, raczej tylko pozostałości lodu na fiordzie.
Najbardziej podobał nam się pomost przy skale, na którego końcu znajdowała się ławeczka. Można było usiąść i podziwiać okoliczne wyspy.


Chodząc tak ścieżkami przy brzegu, można było spotkać kilka rodzajów plaż: były i piaszczyste, kamieniste,  żwirowe, pełne muszelek… Dookoła znajduje się wiele domów, są ruchliwe drogi, ale człowiek czuje się, jakby był na końcu świata. Może też ta cisza wynika stąd, że prawie ¼ samochodów w Norwegii to elektryczne? :)




Przyszedł czas na wyruszenie w przeciwną stronę – w kierunku jeziora. Mijając osiedle, weszliśmy scieżką do lasu. Po około 150m ukazał nam się obóz harcerski. Duże i zadbane namioty, tory przeszkód, huśtawki, karmik dla ptaków, a nawet toaleta. Nikt tego nie zdewastował, nie namalował grafitti, nie okradł. A przecież jest to w miejscu ogólnodostępnym!



W końcu dotarliśmy do jeziora. Okazało się całkowicie zamarznięte! Po lodzie zbytnio nie chodziliśmy, jednak była od kilku dni dodatnia temperatura, więc nie wiadomo jakby to się skończyło:) Przeszliśmy się także trochę wybrzeżem w poszukiwaniu plaży na lato, ale niestety nic nie znaleźliśmy.

Chodziliśmy jeszcze trochę leśnymi ścieżkami, aż doszliśmy do ulicy. Czas było zacząć podziwianie norweskich domów i ich okolic. Co ciekawe, Norwedzy nie posiadają w oknach firanek/zasłon. Wieczorem palą światła we wszystkich pomieszczeniach na raz, więc wtedy tym bardziej widać całe wnętrza. To jest też dowód na to, że w zimie w Norwegii nie jest ciemno – na ulicach jest wiele latarni, w każdym domu palą się wszystkie światła, a na ogródkach mają pozapalane lampki. Widok niesamowity!

Kolejną ciekawym miejscem była wyspa Bronnoya. Jest ona zamieszkana, ale nie ma na niej ulic. Zreszta nie ma takiej potrzeby, bo prowadzi do niej tylko kładka dla pieszych. Wygląda to tak, że mieszkańcy ten wyspy zostawiają swoje samochody na parkingu na Nesoya, a następnie idą sobie do domu. Jeżeli maja dużo zakupów, biorą taczkę, które znajdują się przy moście, i już:) W dodatku stojąc jeszcze na wyspie Nesoya, słychać kroki osób na Bronnoya, mimo, że nawet ich jeszcze nie widać! Kolejna niesamowita rzecz w Norwegii.





Pojechaliśmy także nad jezioro Svemsvannet. Jedyne 10km od wyspy, a już mnóstwo śniegu. Jeździli tam ludzie na koniach, a także psie zaprzęgi. W dodatku to duże jezioro było zamarznięte i tym razem zdecydowaliśmy się pochodzić po lodzie. Przekonało nas to, że wzdłuż jeziora były narciarskie tory biegowe, po których ludzie biegali razem z psami. 



Wiem, że w Norwegii wiele osób nie zważając na pogodę uprawia sporty. Ale naprawdę zaskoczył mnie człowiek, którego spotkaliśmy kolo 21.00 na drodze międzymiastowej. Miał kamizelkę odblaskową, latarkę czołówkę i jechał on na nartorolkach!
Wiadomo także, że większość osób mówi tam bardzo dobrze po angielsku. Ale dalej nie mogę się nadziwić, kiedy mówiąc starszej osobie, że nie rozumiem norweskiego a ona bez mrugnięcia okiem przechodzi na perfekcyjny angielski.

1 komentarz:

  1. Norwegia to piękny krajobrazowo kraj. Ludzie też żyją inaczej, przede wszystkim spokojniej i są bardzo uczciwi. Zwiedzałam go kilka lat temu. To pokazałaś kawałeczek Norwegii, ale bardzo pięknej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń