piątek, 15 maja 2015

Skały Puchacza/ Szczeliniec Wielki/ Sawanna Łężycka

W Kotlinie Kłodzkiej jesteśmy kilka razy w roku, ponieważ w Dusznikach-Zdrój mam babcię. Uważam, że region ten jest naprawdę urokliwy i zawsze staramy się pochodzić po tamtejszych szlakach.

Skały Puchacza

Podobnie było i tym razem. Naszym głównym celem był Szczeliniec Wielki. Z Dusznik do Łężyc szlak prowadzi drogą asfaltową. Dopiero tam skręca się w prawo (w dość zarośniętą polną ścieżkę) i docieramy do lasu. Cały czas jest praktycznie płasko, aż do stromego podejścia „zjechanymi schodami” –  starymi betonowymi płytami.

Zaraz pojawiają się Skały Puchacza, i o dziwo, widzimy łańcuchy bezpieczeństwa! A przecież czytałam, że poza Tatrami są one tylko na Babiej Górze.  





Widok był naprawdę zapierający dech w piersiach. Wtedy jeszcze miałam lęk wysokości, więc stałam daleko od krawędzi.

Następnie szliśmy długo leśną ścieżką, mijając co chwila różnej wielkości skały. Ludzi było bardzo mało… Chociaż w pewnym momencie spotkaliśmy dwie osoby, które zapytały nas, czy daleko jeszcze. To poprosiliśmy, żeby powiedzieli nam dokąd idą, ale kiedy odpowiedzieli nam, że nie wiedzą, Krystian stwierdził zgodnie z prawdą: Bardzo daleko!


W pewnym momencie schodzi się do drogi asfaltowej, i żeby iść najpierw na Fort Karola, należy przejść na drugą stronę i skręcić w ścieżkę w lewo.

Szczeliniec Wielki

Tam zrobiliśmy sobie krótką przerwę i ruszyliśmy już prosto na Szczeliniec.


Nie wiem który raz byłam na Szczelińcu, ale zawsze mi się podoba. Tym razem było niestety bardzo dużo ludzi, przez co tworzyły się piesze korki. A że nie lubimy powolnego „snucia się”, wszystkich wyprzedzaliśmy (głównie były to rodziny z małymi dziećmi, więc tym bardziej mieli inne tempo niż my).

Wchodząc na górę chciałam policzyć schody, ale przy 300 tylko się zdenerwowałam i przestałam...



Sawanna Łężycka

W drodze powrotnej poszliśmy na Sawannę Łężycką. Na początku minęliśmy ją i musieliśmy się wracać. Niestety trafić na nią jest bardzo ciężko – szlak jest źle oznaczony…
Sawanna Łężycka jest to duża łąka, na której porozrzucane są pojedyncze bloki skalne. Biorąc pod uwagę, że oprócz nas nie było tam żywej duszy (no, może oprócz przebiegającego obok nas jelonka), wysoka trawą kołysał wiatr, widoki były wspaniałe, to robiło to naprawdę niesamowite wrażenie. 





Na jej końcu wchodzi się czerwonym szlakiem do lasu. Za nim musieliśmy iść dziko przez pole, ponieważ nasz szlak całkowicie zarósł :)
Wyszliśmy w Łężycach, a że nie mieliśmy już zbyt siły iść, zwłaszcza asfaltem, złapaliśmy stopa. 

9 komentarzy:

  1. Kotline Klodzka nie znam !! bede musiala tam dotrzec, " bo bede zalowala tego czego nie zrobilam"...zareklamowalas wycieczke pieknymi zdjeciami, w Polsce jest tyle miejsc wartych przedeptania...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna wycieczka! a jakie widoki!!!!! :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo Wam zazdrościmy, że macie tak blisko w Góry Stołowe i całe Sudety... W Kotlinie Kłodzkiej byliśmy raz w marcu i wybraliśmy Błędne Skały. To było ekstremalne przeżycie, ponieważ na górze był jeszcze śnieg :)
    Mamy nadzieję, że szybko uda nam się tu wrócić i wtedy na pewno wybierzemy się na Szczeliniec. Patrząc na zdjęcia jest tam też bardzo pięknie

    Pozdrawiamy :)
    http://pojedzznami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochana jestem w takich widokach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne widoki, tylko pozazdrościć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiekne miejsca! Ta laka z wysoka trawa - cos cudownego!

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne zdjęcia :) Nie mogę się nimi nasycić i strasznie zazdroszczę wycieczki :} Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. super zdjęcia! <3 co powiesz na wspólną obserwację? :)
    BLOG-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  9. przepiękne widoczki :))

    http://triviaaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń