piątek, 11 września 2015

Montespluga - Splugen, czyli witaj Szwajcario!


Szlak Via Spluga - odcinek Montespluga - Splugen


Przeżyliśmy pierwszą noc pod namiotem! Wcale nie było tak strasznie, jak słyszałam. W nocy jedyne dźwięki jakie słyszeliśmy to szum wodospadu z oddali, a nad ranem dzwoneczki biegających niedaleko osiołków. Co najważniejsze... nie weszły do środka żadne robale! Najtańszy namiot z Tesco sprawdził się super!
Mieliśmy nawet do niego śledzie - na lotnisku we Wrocławiu nikt się nimi nie przejął i normalnie cały namiot wnieśliśmy jako bagaż podręczny.
A jaki mieliśmy widok po wystawieniu głowy z namiotu? Powiem tak - najlepszy na świecie! Zresztą zobaczcie sami:


Pakowanie biwaku i w trasę ciąg dalszy!

Rozbiliśmy się pod murami starego fortu. Niedaleko szlaku, ale nie byliśmy z niego widoczni. Dodatkowo fort osłaniał nas od wiatru a i teren koło niego był płaski. Jednym słowem - idealnie! Może nie do końca idealnie bo trochę wilgoć z wczorajszej burzy trochę nas ponękała w nocy, ale jak to zazwyczaj podczas pierwszych razów bywa - jakieś błędy musiały wystąpić. Spakowaliśmy nasz namiocik i ruszyliśmy ku jezioru by trochę się odświeżyć.



Susze dały się we znaki również w Alpach. Widać, jaki niski był poziom wody w jeziorze. W niektórych miejscach było całkiem wyschnięte co ułatwiło nam dostęp do jeziora. Woda oczywiście lodowata ale krystalicznie czysta. Szybkie ochlapanie się, przemycie twarzy i można znowu ruszyć zdobywać Szwajcarię. Było to ostatnie jezioro jakie spotkaliśmy na szlaku więc słusznie zrobiliśmy, że skorzystaliśmy z niego zawczasu.

Jezioro montespluga Włochy Alpy

Kiedy podchodziliśmy do  jeziorka to przyłączyły się do nas dwa bawiące się osiołki. Zachodziły nam drogę i trochę obawialiśmy się, że chcą ode nas wysępić jedzenie. A jedyne co im mogliśmy im dać, to wafelki albo czekoladę, tak więc tym razem ich plany się nie powiodły. A gdy sobie to uświadomiły to poszły sobie brykać gdzieś indziej.

Osiołki

montespluga route via Spluga

Montespluga to bardzo mała miejscowość położona na ponad 1900 m n.p.m. Nie widzieliśmy tam żadnego sklepu, tylko kilka hoteli oraz dwie restauracje. Od prawie doby nie spotkaliśmy żadnych ludzi, a tu nagle tyle turystów! Skąd oni się wzięli? Jak się okazało, w tym czasie zdecydowana większość Włochów bierze sobie co roku wolne, więc trafiliśmy na taki specyficzny okres. Co do ich trybu wypoczywania zdecydowana mniejszość chodzi po górach, za to uwielbiają jeździć po nich rowerami lub motorami po krętych drogach.

Montespluga




Montespluga - droga do granicy Włosko-Szwajcarskiej


Z Montesplugi mieliśmy już coraz bliżej do granicy ze Szwajcarią. Szliśmy coraz wyżej, po prawej stronie mając krętą ulicę dość często uczęszczaną zarówno przez samochody, jak i rowerzystów (także emerytów!). Widok mijających rowery aut w prawie 90 stopniowych zakrętach napawał nas o grozę. Przecież wystarczy jeden nieostrożny ruch lub źle wymierzona odległość między samochodem a rowerem i albo leżysz pod kołami albo w przepaści. Zdecydowanie jednak wolimy kamieniste dróżki z dala od dróg.

Montespluga - splugen szlak via Spluga

Alpy Włochy szlak górski Via Spluga

Po jakimś czasie, mimo że nie byliśmy jeszcze zbyt głodni lub zmęczeni, postanowiliśmy zrobić sobie odpoczynek, by zjeść sobie po wafelku podziwiając widoki Montesplugi. Były to nasze ostatnie kilometry po Włoskiej stronie alp i zaduma w jaką wprawił nas ten odcinek szlaku Via Spluga zdecydowanie zasługiwała na chwilę refleksji.

Alpy Włochy szlak górski Via Spluga


Przełęcz włosko-szwajcarska na trasie Via Spluga


Słońce coraz bardziej dawało się we znaki. I kiedy już wydawało nam się, że zaraz nas spali i skończymy swój żywot gdzieś w Alpach, doszliśmy do granicy, czyli do przełęczy Splugen! Nigdy nie weszliśmy wyżej niż tam - 2113 m n.p.m.

Witaj Szwajcario! 


Alpy Włochy szlak górski Via Spluga

Pierwsze kroki w Szwajcarii - Splugen


Czas na kolejny odpoczynek + opalanie (bo tego się nie dało uniknąć). W takim miejscu moglibyśmy leżeć godzinami... Jeszcze gdybyśmy tam mogli napić się zimnego piwa! Niestety po półtora godziny trzeba było wstać i zacząć schodzić w dół, do miejscowości Splugen w Szwajcarii. 

via Spluga - droga śmierci w górach

Nie wiem jak to jest, ale widzieliśmy wielu rowerzystów wjeżdżających na przełęcz Splugen, tą drogą powyżej. Chociaż młode osoby tak mnie nie dziwiły, jak emeryci! Ciekawe kiedy tak będzie u nas w Polsce.

Splugen to także małe miasteczko, położone w pięknej dolinie, z każdej strony otoczone wysokimi górami. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do źródełka po świeżą i zimną wodę, a następnie do marketu. Mieliśmy dość wafelków, chcieliśmy zjeść coś innego! A że przecież znamy ceny norweskie, to chyba żadna cena nas już nie zaskoczy. Niestety nie mogliśmy się bardziej mylić... Po przejściu się między regałami, wyszliśmy z pustymi rękami. Co zrobić, gdy ceny zbójeckie?
Potem zaczęliśmy szukać dostępu do internetu. Zapytałam się w informacji turystycznej, gdzie możemy znaleźć darmowe WiFi, po czym Pani mnie poinformowała, że powinniśmy iść do restauracji, zamówić chociaż coś do picia, i będziemy mogli skorzystać z Internetu. Co według mnie trochę mija się  z celem, ale dobra. Oczywiście nie zrobiliśmy tego, bez Internetu przecież podróżnik może żyć. Ale zdziwiło nas jedno, to że w tak rozwiniętym i bogatym kraju nie ma ogólnodostępnej sieci WiFi przynajmniej w punktach informacji turystycznej.

Splugen Szwajcaria

Splugen Szwajcaria

Splugen Szwajcaria

 

Ostatni odcinek - ku Sufers


Głodni i zmęczeni ruszyliśmy do miejscowości Sufers, położonej półtora godziny drogi od Splugen, gdzie mieszkał nasz host. Na widoki nie mogliśmy narzekać. Dookoła było tyle zielonych pól, nad nimi lasy i na samej górze skaliste szczyty gór. Wspaniale! Wszystko wydawało nam się tutaj takie schludne i uporządkowane.

Sufers Szwajcaria

Sufers Szwajcaria

Ja cały czas szłam za Krystianem, bo co chwilę stawałam zrobić zdjęcie, popatrzeć dookoła. A on, jak się potem okazało, miał w tamtym momencie największy kryzys z całego wyjazdu. Spowodowany słońcem, zmęczeniem i głodem (ileż można jeść wafelki chodząc trzeci dzień tyle kilometrów po górach).
Wiem. wiem, mogliśmy mieć butlę z gazem i coś sobie ugotować. No cóż, nie jesteśmy jeszcze aż takimi survivalowcami, dlatego cierpieliśmy własne katusze. A poza tym najlepiej uczy się na własnych błędach.

Alpy Szwajcaria

Alpy Szwajcaria

Około godziny szliśmy lasem, i co jakiś czas były ławki. Jednak za każdym razem, kiedy Krystian zarządzał przerwę, nie zapowiadało się, żeby zaraz miała jakaś być. I siedzieliśmy na ziemi. Po czym wstawaliśmy, robiliśmy kilkadziesiąt kroków, i zawsze była ławka! Fatum zmęczonego podróżnika.
W końcu jednak doczołgaliśmy się do Sufers - kolejna przepięknie położona miejscowość, także z jeziorem!

Alpy Szwajcaria Sufers

Alpy Szwajcaria Sufers

Szczęśliwi dotarliśmy do domu naszego hosta. Mieliśmy wtedy dużo szczęścia, ponieważ plan zakładał, że będziemy mogli rozbić się z namiotem w jej ogrodzie ale okazało się, że rodzina wcześniej wyjechała z domu i było wolne łóżko, z którego z przyjemnością skorzystaliśmy. Chwilę pogadaliśmy ze wszystkimi mieszkańcami domu, poopowiadaliśmy historię naszej wyprawy i zmęczeni udaliśmy się do łóżka. Było to najwygodniejsze i najlepsze łóżko na całym świecie. Umyliśmy się w ciepłej wodzie i poszliśmy spać. Jeszcze nigdy tak szybko nie zasnęliśmy jak wtedy.

Sufers Szwajcaria


Jeżeli tak jak My jesteście zauroczeni szlakiem Via Spluga polecamy przeczytac nasze podsumowanie tej trasy i śledzenia pozostałałej historii naszej autostopowej wyprawy z Włoch do Polski!

Poprzednie wpisy z trasy Via SPluga:
1) Droga do Isoli - początek szlaku Via Spluga
2) Isola - Montespluga, czyli ciąg dalszy szlaku w Alpach

Dalsza trasa wprost do Polski!
1) Bad Ragaz - Szwajcaria
2) Vaduz - Liechtenstein
3) Pól dnia w Austrii - Feldkirch
4) Fussen + zamek Neuschwanstein - Niemcy
5) Monachium

Ostatni odcinek bajecznej trasy Via Spluga


27 komentarzy:

  1. Mieszkać 2km nad poziomem morza... Zazdroszczę takim ludziom - muszą mieć niesamowitą aklimatyzację, nic tylko jeździć w Himalaje :) Widzę, że polubiłaś spanie pod namiotem,bo w którymś w ostatnich wpisów wspominałaś, że po raz pierwszy w życiu nocowałaś w namiocie - czyżbyś teraz już zawsze miała wybierać śpiwór? Pozdrawiam!
    www.ladywagabunda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym mieszkać w górach :) I myślę, że jeszcze wiele razy będę spać w namiocie!

      Usuń
  2. Przepiekne zdjęcia i jak widać nawet namiot dał radę bez problemu! Mogłabym napisac, że Alpy są przepiękne, ale posądzisz mnie o samozachwyt ;-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdy się nie oszuka, Alpy są wspaniałe :)

      Usuń
  3. Piękne krajobrazy. Alpy niezależnie od kraju zachwycają. Wrzucajcie więcej fot z podróży! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak wydawało mi się, że wrzucając do postu 28 zdjęć to trochę za dużo :)

      Usuń
    2. My zawsze mamy z tym problem ;) a przecież less is more ;)

      Usuń
  4. Patrząc na zdjęcia i czytając relację coś naprawdę fajnego. Widoki przepiękne. To super, że namiot choć z nie najwyższej półki to się sprawdził. Myślę też, ze mieliście chyba po prostu szczęście, że nie robiono problemów na lotnisku. Sądzę, że zależy to od lotniska, a prędzej od konkretnych osób, które przeprowadzają kontrolę. Jednym by to przeszkadzało, a innym co widać w ogóle. Naprawdę super przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We Wrocławiu raczej przymykają oko na takie rzeczy. A najmniej dokładną kontrolę mieliśmy wczoraj na lotnisku w Larnace na Cyprze. Nic nie musieliśmy wyciągać z plecaków, nawet nie patrzyli na monitor..

      Usuń
  5. Cudna podroz, Agnieszko, wedrowka meczaca ale ile bedzie wspomnien, zdjecia ! och jakie zdjecia! czy wedrowalas Droga do Santaigo de Compostela? chyba bardzo by Ci sie takie wedrowanie podobalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jeszcze tą trasą nie szłam, wszystko przede mną :)

      Usuń
  6. Przepiękne widoki, zdjęcia bardzo ładne, zresztą jak zawsze. Te osiołki takie słodkie, też bym chciała, żeby mi takie zagrodziły drogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były takie pocieszne, długo jeszcze koło nas się kręciły :)

      Usuń
  7. Widok po przebudzeniu rzeczywiście bajeczny ! A te osiołki były po prostu urocze :}

    OdpowiedzUsuń
  8. O! Jak milo widziec znajome widoki! Podziwiam, ze zdecydowaliscie sie na taki survival.

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  9. O maj! Jestem pełen podziwu nie tylko dla nieziemskich widoków, ale dla całej podróży i życia o wafelkach :P. I do tego namiot pod fortem, nie ma chyba już lepszego miejsca na spędzenie nocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi wafelkami to nie był może najlepszy pomysł, ale daliśmy radę :)

      Usuń
  10. Przepiękne miejsce! Ile bym dała, żeby spędzić tam kilka dni w samotności, podziwiając naturę.. Oglądając Twoje zdjęcia, żałuję, że do lata znowu kolejne 9 miesięcy muszę czekać.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zawsze można gdzieś wcześniej pojechać :)

      Usuń
  11. Słyszałam o Splugen, ale zdjęć nie widziałam. Niezwykłe miejsce! Ale to namiot z tesco pod fortem zmiótł mnie z ziemi. Piękno fortyfikacji i zwykły szałasik, to działa na moją wyobraźnię ;)
    Szum wodospadów, dzwonki zwierzyny, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :) Naprawdę polecam to miejsce! I namiot z Tesco :)

      Usuń