czwartek, 26 maja 2016

Śnieżka - Karkonosze (KGP)


Śnieżka - wejście od zaplecza


Będąc w Regionie Jeleniogórskim chcieliśmy pozwiedzać tylko te mniej popularne miejsca, dlatego zdobycie Śnieżki nie było w planach. Jednak zdobywamy Koronę Gór Polski i chcemy pokazać Wam szlaki na każdy ze szczytów, a z poprzedniego wejścia na najwyższą górę Dolnego Śląska nie mamy dobrych zdjęć, więc postanowiliśmy, że specjalnie dla Was trochę zmienimy nasze plany. 

Uwaga! Teraz pytanie do Was:
Kto z Was był na Śnieżce i wchodził szlakiem z Karpacza?
Spodziewam się, że większość :) Dlatego my wybraliśmy się tam innym szlakiem - czerwonym z Przełęczy Okraj.



Na naszą bazę wypadową wybraliśmy Amelkową Chatę znajdującą się na Przełęczy Okraj. Zdecydowały o tym dwa podstawowe czynniki - dobrze rozbudowana infrastruktura szlaków turystycznych oraz ceny, które nie są tak dobijające jak w Karpaczu. Dodatkowo był to nasz dłuższy wyjazd i lokalizacja okazała się idealna bo mogliśmy z niej dotrzeć do wielu interesujących miejsc w pobliżu (Gdzie? Niedługo zobaczycie!). Co lepsze, okazało się że niedawno otworzono tam restaurację, więc zostaliśmy uratowani przed widmem głodówki, bo schodząc ze szlaku nie chciałoby nam się zjeżdżać do Kowar by coś zjeść. A tak to i nawet Krystian mógł wypić piwo bo kierować już nie musiał!:) Sytuacja win-win-win!



W drogę na Śnieżkę z Przełęczy Okraj


Śnieżka to najwyższy szczyt Karkonoszy, Sudetów i w końcu całego Dolnego Śląska. Co roku wchodzi na nią naprawdę wiele turystów, niekoniecznie dobrze przygotowanych. Niektórym wydaje się, że wysokość 1602 m n.p.m. to byle pagórek, ale to nieprawda! Wbrew pozorom wcale nie tak prosto ją zdobyć, bardzo łatwo o kontuzje. 


stok narciarski zaraz za czeską granicą

Początek szlaku przebiegał po czeskiej stronie. Było kilka tablic informujących o tamtejszych lasach i zwierzynie. Raz nawet napotkaliśmy mały plac zabaw z miejscem do odpoczynku :) 

Niestety im dalej szliśmy, tym zbierało się coraz więcej chmur i robiło się bardzo wietrznie. To normalne na szlakach, więc w ogóle się tym nie przejęliśmy. Nie wiedzieliśmy jeszcze, co nas czeka! Momentami prowadziły nas schody, mniej lub bardziej strome. Powiem Wam, że z mocnymi zakwasami szło się dosyć ciężko i kijki naprawdę mi pomagały. Wiem, że brzmi to trochę jak narzekanie starszej kobiety, ale jak się dobrze nie rozchodzi zakwasów to później są dość uciążliwe.






Szczyt Śnieżki (1603 m n.p.m.)


Poprzedni raz na Śnieżce byliśmy kilka lat temu. Wtedy niebo było błękitne a temperatura taka, że spokojnie mogłam być w krótkich spodenkach. Tym razem nie mieliśmy tyle szczęścia - chmury zawładnęły szczytem! Z tego powodu było przeraźliwie zimno, wiał silny i przeszywający wiatr, a wilgotność była wyjątkowo wysoka.

Ostatni raz zdobyliśmy szczyt w chmurze w styczniu (Praded w Czechach), jednak wtedy  stała ona w miejscu, a tym razem przesuwała się z bardzo dużą prędkością i siłą (ciężko było iść prosto, łatwo nas zwiewało).

Naszą nadzieją było ogrzanie się w schronisku, które jest także obserwatorium meteorologicznym, jednak okazało się, że jest dalej zamknięte. Dlatego usiedliśmy pod jego ścianą, zjedliśmy coś, ja założyłam długie nogawki (wiem wiem, trochę późno), zrobiliśmy zdjęcie pod znakiem i ruszyliśmy szybko na dół.
Jedną z bardziej bulwersujących rzeczy jaką spotkaliśmy było wybudowanie BARAKU na szczycie góry... Nie mam pojęcia kto wpadł na tak genialny pomysł, ale kompletnie nie pasuje on do krajobrazu. Dodatkowo kolejny budynek sprawił, że zrobiło się tam jeszcze bardziej tłoczno.




Zejście ze szczytu Śnieżki do Przełęczy Okraj


W ostatnim poście o Chlebie mówiłam Wam, że mam problem ze schodzeniem. Wtedy bardzo się spinam i idę "wolnym krokiem", w konsekwencji czego wyprzedzają mnie nawet dzieci.
Jednak wtedy po 10 minutach na szczycie Śnieżki, chyba wszystkie moje mięśnie zamarzły, bo nic nie czułam, tylko zeskakiwałam z kolejnych stopni. Dopiero kiedy się mocno rozgrzaliśmy, zwolniliśmy kroku.

Mieliśmy nawet problem z trzymaniem kijków, bo nasze dłonie zamarzły - były całe czerwone i nie mogliśmy nimi ruszać. Po jakimś czasie zaczęły nas bardzo piec, a dopiero później wróciło czucie. Ewidentnie daliśmy ciała z przygotowaniem cieplejszych ubrań, więc pamiętajcie drodzy czytelnicy, mimo że na dole Śnieżki może by słońce i ukrop to na samym szczycie możecie zmagać się z obłokami i silnym wiatrem!

Czasem odwracałam się, by zrobić zdjęcie Śnieżki za chmurami
W pewnym momencie zrobiło się bardzo ciemno


Droga powrotna zajęła nam tyle samo czasu co wejście na szczyt. Po tym, jak zbiegaliśmy ze Śnieżki i zrobiło się cieplej i mniej wietrznie (czyli wydostaliśmy się z chmury), szliśmy już sobie powoli, robiliśmy więcej zdjęć. A w Schronisku Jelenka podbiliśmy książeczki PTTK.

Schronisko "Jelenka" po czeskiej stronie szlaku

Podsumowanie

Przejście w dwie strony zajęło nam 4 godziny (po 2 h w każdą). Na znaku na przełęczy Okraj jest napisane, że czas wejścia na Śnieżkę czerwonym szlakiem to 2,5h. Szliśmy dość wolno, a mimo to zrobiliśmy w pół godziny mniej. Suma przewyższeń z Przełęczy na szczyt Śnieżki to niecałe 700 m.

Szlak ten to dobra alternatywa dla tego z Karpacza. Co prawda nie ma słynnych widoków, ale są za to inne, także wspaniałe. Jest także o wiele mniej zatłoczony. W dodatku po zejściu ze szlaku nie trafiamy do gwarnego i pełnego turystów miasta, tylko do spokojnej Przełęczy Okraj, gdzie po stronie czeskiej jest mała miejscowość Mala Upa, a po polskiej Schronisko Na Przełęczy Okraj i Chaty Na Okraju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz