poniedziałek, 20 czerwca 2016

Rezerwat Przyrody Głazy Krasnoludków - kamiennogórskie skalne miasto

Rezerwat przyrody Głazy Krasnoludków i Diabelska Maczuga


Jeżeli kiedyś zwiedzaliście Radkowskie Skały i podobały Wam się one, to na pewno będziecie zachwyceni wiadomością, że takich miejsc na Dolnym Śląsku jest więcej! Głazy Krasnoludków znajdują się niedaleko wsi Gorzeszów w powiecie kamiennogórskim i stanowią one wyjątkowe formy skalne wyrzeźbione przez wiatr oraz wodę.  Czego możemy się spodziewać? Przeróżnych wież, kamiennych twarzy, urwisk i szczelin. Wszystko to jest niezabezpieczone dlatego podczas wyprawy warto mieć dzieci "na smyczy" :)





Diabelska Maczuga


Do Gorzeszowa wyruszyliśmy rankiem po naszej pierwszej nocy spędzonej w aucie. Nie poruszamy się oczywiście Bentleyem a małym Renault Clio, który jako hotel na kółkach sprawdził się naprawdę dobrze. Było trochę zimno w nocy, a nad rankiem szyby były całkowicie zaparowane od środka, co nie ukrywam było największym problemem. Jeżeli ktoś ma rady jak zniwelować to zjawisko pisać komentarze! Będzie to bezcenna rada na przyszłość, za którą z góry dziękujemy! 

Jest to także powodem dlaczego Agnieszka na poniższym zdjęciu pozuje w piżamie przy Diabelskiej Maczudze. Takie poranki są najlepsze. Nieważne gdzie jesteś, po prostu baw się dobrze.

Diabelska Maczuga w odsłonie piżamowej

Rezerwat Przyrody Głazy Krasnoludków


Kolejnym powodem dla którego warto wstawać wcześniej jest przyroda i w większości przypadkach brak innych turystów. Jadąc na Głazy przedzieraliśmy się ponad półtorej kilometra dziurawą szutrową drogą co dla samochodu nie było zbyt przyjemne, szczególnie kiedy najechaliśmy na głębszą dziurę. Niestety naszą uwagę rozpraszały liczne jelonki pasące się na polanach i lesie dlatego nie raz z zapatrzenia budziło nas łupnięcie. Ciężej skupić się na drodze kiedy wokół tyle się dzieje.


Po dojechaniu na parking rezerwatu ogarnęliśmy się w całości i ruszyliśmy na zwiedzanie. Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to genialne miejsce na piknikowanie i spędzenie czasu na łonie przyrody. Drewniane altanki, pola ogniskowe, duża zielona polana wszystko ładne, zadbane i co mnie najbardziej cieszyło - niezniszczone. Nie wiem czy coś się zmienia w mentalności naszego społeczeństwa ale bardzo cieszy mnie, że zaczynamy coraz bardziej dbać o publiczne miejsca bo przecież one są dla nas więc psując je robimy krzywdę nie tylko sobie ale i innym.

Rezerwat przyrody Głazy Krasnoludków




Zachować ostrożność!


Co do samych Głazów Krasnoludków znajdują się one zaraz przy polanie piknikowej i dumnie przebijają się przez drzewa. Przez cały rezerwat prowadzi żółty szlak, który pomaga odnaleźć się w całym parku o powierzchni powyżej 9 hektarów. Tutaj także zaczyna się najlepsza zabawa. Co prawda możemy poruszać się wytyczonym szlakiem ale nic nie stoi na przeszkodzie by obrać własną trasę i pobłądzić trochę w tych formach skalnych. Jednak należy uważać. ponieważ łatwo zrobić tam sobie krzywdę. Dużo jest urwisk oraz niepewnych zboczy. Zwłaszcza po deszczu lub rankiem kiedy skały są śliskie należy zachować szczególną ostrożność i raczej nie polecalibyśmy puszczać dzieci samopas. 



Co Wam przypomina ta skała ? 

Czas taktycznych odwrotów.


Cała wyprawa wraz z zwiedzaniem i "szaleniem" po głazach nie powinna zająć więcej niż jedna, dwie godziny w zależności od zaangażowania i sił. Co nam się spodobało to dowolność w zdobywaniu skał i różnorodność ich kształtów. Mogliśmy albo odkrywać wnętrza głazów lub przysiąść na ich zboczu, by podziwiać okolice mając nogi zwieszone około 20 metrów w dół, często za sąsiadów mając tylko czubki drzew. W niektórych miejscach trzeba było także pogodzić się ze swoimi sprawnościami fizycznymi, bo z daleka ta skałka wygląda bardzo przyjaźnie ale po podejściu bliżej okazuje się, że uskok nie jest w cale taki mały a przepaść wygląda na znacznie głębszą niż wcześniej. Całe szczęście ludzi nie ma tam zbyt dużo dlatego nikt nie zauważy taktycznego odwrotu! :)









Podsumowując


Głazy Krasnoludków to niezwykłe miejsce, które dostarczy nam dużo frajdy nie wymagając od nas wspinania się na wysokie szczyty. W słoneczne dni można wykorzystać pobliskie pole piknikowe i urządzić sobie plenerową rekreację z bliskimi i rodziną.

Co więcej, okazało się, że spanie w aucie nie jest najgorszym sposobem na podróżowanie. Trzeba co prawda przyzwyczaić się do syndromu "połamania" nad ranem ale motywuje to do wczesnego wstawania przez co możemy na spokojnie zwiedzać zaplanowane atrakcje a dzień dziwnie się wydłuża. Dodatkowym atutem jest brak zmartwień gdzie będzie spędzało się noc. Po prostu stajemy, rozkładamy siedzenia i dobranoc!

Do minusów trzeba zaliczyć zaparowane szyby od środka ale na pewno znajdzie się na to jakieś remedium. W nocy może być też trochę zimno ale zależy to od pory roku. Poza tym jest OK!:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz