niedziela, 28 sierpnia 2016

Pierwsze wrażenia z Kanady

Wyjazd do Kanady jest jak dla nas najdłuższą podróżą jaką odbyliśmy kiedykolwiek. Wiązało się to z lekkimi obawami oraz potrzebą zrobienia dobrego research'u. Niestety jak to często bywa podczas zbierania informacji na jakiś temat zderzyliśmy się z zupełnie innymi opiniami. Jak na jednej stronie przeczytaliśmy A, to na drugiej było Z. W końcu daliśmy sobie spokój i stwierdziliśmy, że "będzie jak będzie". A jak było i jakie pierwsze wrażenie zrobiła na nas Kanada? Wszystko znajdziecie w tym poście!





WJAZD DO KANADY


Przed naszym wyjazdem z Polski chyba nie było osoby, która powiedziałaby, że łatwo przejść przez kontrolę celną na lotnisku. Każdy tylko straszył, że będą zadawać dużo szczegółowych pytań i jeśli tylko zobaczą, że wahamy się z jakąś odpowiedzią to zaczną coś podejrzewać i na pewno nas zawrócą do kraju.

Jak było naprawdę?

Celnik zapytał się nas jaki jest cel naszej wizyty, na jak długo przyjeżdżamy i czy mamy bilet powrotny oraz co będziemy robić. Na końcu jeszcze tylko czy przewozimy broń, tytoń, alkohol i jedzenie. 
TYLE!
Co prawda na wszelki wypadek mieliśmy taką pieniędzy, żeby nam teoretycznie starczyło na utrzymanie się, adres gdzie będziemy mieszkać i dane osoby, która nas odbierze z lotniska. Ale nic się nie przydało :)

Rozmawialiśmy z wieloma osobami na ten temat. Może dwie z nich znały kogoś, kto znał kogoś, kto słyszał, że kogoś odesłali do Polski. Może więc ta groźna kontrola celna to tylko plotka?



MARKETY  W KANADZIE


W całej Europie markety nie różnią się zbytnio od siebie. Tak samo myśleliśmy, że będzie w Kanadzie. Jednak są trzy rzeczy, które nas bardzo zaskoczyły:

1. Brak podatku w cenach produktów

W podanej cenie towarów na półkach nie jest uwzględniony podatek (w prowincji Ontario wynosi 13%), który jest dopiero doliczany przy kasie. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Może tylko ze względów psychologicznych? W każdym razie liczyć budżetu na zakupach nie ma co. I tak na końcu czeka niespodzianka.

2. Brak alkoholu

Znowu nie wiem z czego to wynika (więc pewnie chodzi o pieniądze), ale w marketach w Kanadzie jest zakaz sprzedaży jakiegokolwiek alkoholu. Jest co prawda parę wyjątków, ale na skalę całego kraju to jak ziarno piasku na pustyni. My oczywiście o tym wszystkim nie wiedzieliśmy i błąkaliśmy się po Walmarcie w poszukiwaniu piwa. W końcu zapytaliśmy się jednej sprzedawczyni gdzie możemy znaleźć upragniony przez nas alkohol. Ona tylko spojrzała na nas dziwnie i powiedziała, że przecież w marketach go nie sprzedają, że musimy iść do specjalnego sklepu, np. Beer Store.

3. Mrożonki, wszędzie mrożonki

Zawsze mi się wydawało, że w Polsce jest sporo gotowych produktów w sklepach. My nigdy ich nie kupujemy, ale wiem, że innym czasem się zdarza. Ale to co zobaczyliśmy w Kanadzie, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Nie jakaś tam jedna lodówka, tylko ich całe rzędy! Oni mają mrożone po prostu wszystko. Kupiliśmy na spróbowanie nuggetsy i lazanię, ale było obrzydliwe. 
PS może to nie mrożonka, ale nigdy nie spodziewałam się proszku do zrobienia naleśników. A w Kanadzie wszystko jest możliwe!


TIM HORTONS - KAWA, KAWA I JESZCZE RAZ KAWA!


Pierwszego dnia Kanadyjczyk zapytał nas, czy znamy Tima Hortonsa. Kiedy powiedzieliśmy, że nie, bardzo się ożywił i od razu chciał nas tam zabrać na najlepszą kawę na świecie. Na co ja tylko nieśmiało stwierdziłam, że kawy nigdy nie piłam i nie mogę nawet znieść jej zapachu. Jego reakcja była jak każdego innego spotkanego przez nas mieszkańca Kanady: "JAK MOŻNA NIE PIĆ KAWY?! Jeszcze z Tima Hortonsa?!"

Prawda jest taka, że Kanadyjczycy są uzależnieni od kawy. Trochę czasu potrwało aż wyrobiło się w nich ten nałóg, ale teraz kawa to artykuł pierwszej potrzeby. Kawiarnie Tima Hortonsa - sławnego hokeisty - można spotkać na prawie każdym skrzyżowaniu i popularnością bije na głowę inne firmy takie jak Starbucks, Coffie Time itp. Codzienną rutyną jest kupowanie w drodze do pracy dużej kawy "double double with milk". Co więcej jest to wydatek prawie niezauważalny dla portfela, ponieważ ceny tego cudownego napoju zaczynają się od 1-3$. Nic tylko pić!



KORKI NA DROGACH - DZIEŃ JAK CODZIEŃ


Na wiosnę znajomi z Kanady, którzy odwiedzali nas we Wrocławiu zapytali nas, o której godzinie mogą jechać autostradą do Legnicy, żeby uniknąć korków. Zdziwiliśmy się tym pytaniem i powiedzieliśmy, że w sumie to obojętnie, byleby tylko nie było żadnego wypadku. Rano i po południu może być dość duży ruch, ale nie jakoś uciążliwy.

Dopiero zrozumieliśmy sens tego pytania kiedy przyjechaliśmy do Kanady. I to od razu w drodze z lotniska do domu! Pomyślałam, że zdarzył się jakiś wypadek, a to po prostu zwyczajny, codzienny korek na pięciopasmowej autostradzie... Tak właśnie ludzie każdego dnia dojeżdżają i wracają z pracy. Nawet jak mają do przejechania 30km, to jadą 1,5-2 godziny (tak, dalej mówię tylko o autostradzie). Samochodem.

My nie mamy do korków cierpliwości i jak tylko możemy, wybieramy inne drogi :)


POGODA W KANADZIE I TAJEMNICZY "HIUMID"


Przed wyjazdem wiele osób mówiło nam "e, ja tam do Kanady nie chciałbym pojechać. Tam zimno." albo "Weźcie dużo ciepłych ubrań! Kurtki, czapki, długie spodnie. Po co Wam shorty?!". Chyba mało osób wpadło na to, że Kanada to wielki kraj i nie wszędzie jest taka sama temperatura i klimat. Jednak to co nas zastało na miejscu, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania.

Na początku nie wiedzieliśmy o co chodzi. Sprawdzaliśmy pogodę i miało być 28 stopni. Idealnie na rower! Zadowoleni wybraliśmy się na przejażdżkę. Po 5 km nerwowo szukaliśmy cienia, co chwila zatrzymując się by napić się wody. Po 10 km leżeliśmy pod drzewem myśląc, czy wracać do domu czy jechać dalej. Nie poddajemy się nigdy tak łatwo więc ruszyliśmy dalej. Jednak po kolejnych 6 przejechanych kilometrach to już był koniec. Godzinę leżeliśmy nieżywi w czyimś sadzie, było nam słabo i kręciło się w głowie. Nie mówiąc o tym, że całkowicie się spaliliśmy.
Kiedy powiedzieliśmy lokalnym osobom, że wybraliśmy się na rower, reakcja była tylko jedna: "Zwiariowaliście?! Wiecie jaki był humid?! Odczuwalne ponad 40 stopni!" Wtedy dowiedzieliśmy się, że tutaj jest bardzo duża wilgotność powietrza (ang. humid), co skutkuje niesamowitymi upałami. 



Faktycznie, kilka razy czytałam lokalne wiadomości i pisali, że w te dni w Toronto było goręcej niż na Jamajce czy w Indiach. Dlatego nikt nie patrzy na samą temperaturę, tylko jaka będzie odczuwalna. Bo to naprawdę duża różnica. Z powodu wspomnianego wcześniej humidu dużo szybciej psuje się jedzenie. Np. kiedy kupuję zielonego banana, to po trzech dniach nie da się go już zjeść. Prędzej złamie się na pół niż uda się go otworzyć.

Co w takim razie z tą zimną Kanadą? 

Ok, w lecie jest gorąco, a z kolei w zimie bardzo zimno. Podobno często jest -30 lub -40 stopni, ale sama nie mogę tego potwierdzić, bo nie doświadczyłam :) Chociaż w lecie też może być zimno! Wystarczy pojechać na północ Kanady.



ZWIERZĘTA W KANADYJSKICH MIASTACH. EGZOTYCZNE?


Wielką radość sprawiają nam spotykane często przez nas wiewiórki i dzikie króliki. Biegają one zarówno po ogródkach, parkach jak i ulicach. Kiedy przyjechaliśmy do Kanady przy naszym domu mieliśmy rabarbar. Pewnego dnia jednak zniknął w tajemniczych okolicznościach. Pozostały tylko małe ślady ząbków na końcu rośliny. Pewnie króliki się do niego dobrały.



Pojawiają się też skunksy i szopy. Tych pierwszych nie widzieliśmy, ale raz mieliśmy "przyjemność" poczuć ich zapach. Mam nadzieję, że to był pierwszy i ostatni raz! 
Innego dnia wracając ze sklepu zobaczyłam, że nasz śmietnik leży przewrócony. Niestety nie zobaczyłam już szopa, który to zrobił. Ale sytuacja niczym z gry The Sims :)



BEZPIECZNIE NA DRODZE


KIEROWCY SAMOCHODÓW NIE CHCĄ NAS PRZEJECHAĆ

W mieście jeżdżąc rowerem najczęściej używamy ścieżek rowerowych, ale poza obszarem zabudowanym trzeba już jeździć drogą. Nawet jak jest duży ruch, samochody zachowują dużą odległość wymijając nas i nigdy nie robią tego tak, że obawiamy się o własne życie, jak to często miało miejsce w Polsce. Wiem, że tutejsi kierowcy w większości nie lubią rowerzystów (tak jak u nas), ale my tego w ogóle nie odczuwamy! Samochód, który nas wyprzedza, zawsze zwalnia i jak tylko może, zjeżdża na drugi pas, byleby jak najdalej od nas.
Krystian raz wybrał się na przejażdżkę sam i nie zdążył całkiem przed zachodem słońca, więc trochę jechał w półmroku. Zatrzymał się przy nim jeden kierowca i miło (!) powiedział, że kolejnym razem Krystian powinien mieć zamontowane światło, ponieważ teraz był prawie niewidoczny. 
A miał tylko odblaski, bo nie przewidzieliśmy sytuacji jeżdżenia po ciemku.


TYLKO MY CHODZIMY PIESZO

Słyszałam plotki, że w Kanadzie nie ma chodników. Oczywiście są, ale tak naprawdę.. puste. Wszyscy jeżdżą samochodami! Pieszych można spotkać w centrum Toronto lub na przyjeziornych promenadach. Raz zdarzyło nam się stać na przejściu dla pieszych z inną osobą, która od razu nas zaczepiła i zapytała dokąd idziemy i życzyła nam miłego dnia.
Chyba od razu widać, że jesteśmy turystami.




Nie taki diabeł straszny jak go malują, a najlepiej przekonać się o tym na własnej skórze. Niektórzy znajomi narzekają na Kanadę zaś inni uwielbiają - wszystko zależy od gustu i człowieka. Jedno jest jednak pewne, że w tym wielkim kraju nie można się nudzić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz