środa, 21 grudnia 2016

Wojkowa i ród Gersdorfów - Korona Sudetów Polskich


Zdobywca Korony Sudetów Polskich to kolejne odznaczenie, o które postanowiliśmy powalczyć. Inicjatorem pomysłu promowania tego regionu jest PTTK Ziemi Wałbrzyskiej i to ono trzyma główną pieczę nad tym projektem. Jedyny kłopot jaki do tej pory napotkaliśmy to forma weryfikacyji by otrzymać odznaczenie, ponieważ sprawdzić jak i wręczyć odznaczenie może tylko powyższa jednostka dlatego będzie trzeba pofatygować się do Wałbrzycha osobiście lub wysłać wypełnioną książeczkę pocztą. Jednak taki mały szczegół nie powinien nas frapować, ponieważ do zdobycia są aż 32 szczyty, więc troszkę to wszystko potrwa.



O Koronie Sudetów Polskich


W poczet Korony Sudetów Polskich wchodzą m.in. takie znane szczyty jak Śnieżka, Orlica, Ślęża czy Wysoka Kopa, jednak co nas osobiście bardziej interesuje to te mniejsze, niekiedy prawie nikomu nieznane góry jak Gadzień, Sikornik czy Postawna. Prędzej czy później każdy z nas wkroczy na mocno wydeptane szlaki w Sudetach Środkowych prowadzących na przykład na Wielką Sowę, jednak czy ktoś poleciłby nam wspięcie się na Sikornik? Zapewne znają go tylko miejscowi, żyjący u jego podnóża. Z tego powodu inicjatywy takie jak Zdobywca Korony Sudetów Polskich to ciekawa forma zachęcająca do lepszego poznawania regionu, w którym niekiedy będziemy musieli przedzierać się przez pola i krzaki by odnaleźć drzewo, na którym zawieszona jest karteczka mówiąca, że dotarliśmy do celu. Gdzie spotkanie innego wędrowca na szlaku wprawi Was w osłupienie i z 100% pewnością będzie to pasjonat górski taki jak Ty albo mieszkaniec pobliskiej osady szukający spokoju.

Pełny spis szczytów wchodzących w Zdobywcę Korony Sudetów Polski znajdziecie tutaj 🏔🌄🏔




Trasa na Wojkową


Góra Wojkowa znajduje się w pobliżu wsi Giebułtów w pobliżu Gryfowa Śląskiego, do którego dojechać można korzystając z drogi 360. My obraliśmy drogę od strony Czech przez Świeradów-Zdrój i miejscowość Pobiedną. Co od razu musimy wskazać, to że stan dróg kluczących przez wioski jest tragiczny. Na plus jednak są widoki, które napotkamy podczas jazdy. Jednym z nich była opuszczona i zrujnowana wieża we wsi Pobiedna, znajdująca się zaraz przy cmentarzu. Ruiny zawsze budzą w nas zainteresowanie. Może to dlatego, że sprawiają wrażenie strażnika jakiejś tajemnicy?

I tak zazwyczaj jest, odkopując informacje na temat tego budynku dowiedzieliśmy się, że jest to pozostałość kościoła ewangelickiego z połowy XIII wieku. Swój aktualny kształt zawdzięcza przebudowie pod koniec XVII wieku. Podobno nie szczędzono środków by zapewnić należyty majestat temu kościołowi, ponieważ w tamtych czasach protestanci ze Śląska nie mieli zbyt wielkich swobód. Miejscowa rodzina szlachecka Gersdorf miała nawet w jej wnętrzu bogato zdobioną lożę. Co ciekawe, w miejscowości Pobiedna możemy znaleźć wiele pozostałości po tej rodzinie, takie jak ruiny ich pałacu umiejscowionego zaledwie kilkaset metrów od ruin kościoła. W dodatku szlachcic Adolf Traugott von Gersdorf pasjonował się astronomią i wybudował w Gierałtówku wieżę obserwacyjną (Wieżę Wilhelma), którą do dziś możemy podziwiać. Okolica stanowi więc nie lada atrakcję dla pasjonatów zabytków jak i historii.

Ruiny wieży w Pobiednej

ruiny kościoła ewangelickiego w Pobiednej

Wejście na Wojkową


Są dwa sposoby na wejście na górę Wojkową. Pierwszy to zjechać w polną dróżkę (przy drodze 360 jadąc od strony Giebułtowa) i dojechać dziurami do znaku wskazującego drogę na szczyt lub zrobić jak my, czyli przegapić wjazd i zaparkować przy drodze w polu. Dzięki naszemu rozwiązaniu podróż będzie trochę bardziej emocjonująca 🙂 Szczyt znajduje się praktycznie na skraju lasu, który jest widoczny z drogi. 

Góra Wojkowa szczerze powiedziawszy nie stanowi żadnego wyzwania dla nikogo. Z jej wierzchołka nie zobaczymy nic spektakularnego a samo wejście stanowi spokojny spacerek po niedzielnym obiedzie. Jednak trochę zabawy będzie z szukaniem  drzewa, na którym wisi kartka z nazwą szczytu i logiem Stowarzyszenia Wędrowiec w Lubinie.



Wojkowa Korona sudetów Polskich


Ogólnie jakiej drogi nie wybierzemy to należy szukać wieży myśliwskiej z numerem 18. Przed nią znajduje się jakby odbicie w prawo. Przypomina ono mocno zarośniętą ścieżkę i prawdopodobnie nią jest, jednak jeżeli jest się tam pierwszy raz to kompletnie się ją zignoruje. My kierowaliśmy się odczytami GPS z mapy Google, jednak według niej znajdował się on około 300 m od faktycznego miejsca. Tak więc niestety trochę pobłądziliśmy, jednak radość z odnalezienia "drzewa" była większa.




Kierując się na prawo od wieży myśliwskiej do celu pozostanie nam nie więcej niż 200 m. Należy wypatrywać małej białej plamki na drzewie gdzieś w okolicach kierunku godziny 11. Droga ta powinna Wam zając nie więcej niż 2-3 minuty, dlatego jeżeli zapuściliście się w las i idziecie przez 5 min i nic nie zobaczyliście to znak, że pora zawrócić i rozpocząć poszukiwania na nowo. Trochę przypominało mi to zabawę w GeoCaching gdzie na podstawie mało precyzyjnego sygnału GPS mamy odnaleźć swój skarb.

Swoją drogą czy ktoś z Was kiedyś uczestniczył w takiej zabawie? Brzmi ona naprawdę interesująco i staje się coraz bardziej popularna na świecie. Jeżeli macie opinię na ten temat proszę podrzućcie swój komentarz pod tym postem 😎





Jak widać sam szczyt Wojkowej nie pokrywa się z jego umiejscowieniem w Mapie Google.


Powrót z Góry Wojkowej chcieliśmy przeprowadzić już w bardziej cywilizowany sposób, dlatego wróciliśmy trasą szutrową. Tak jak się spodziewaliśmy nie było w niej nic ciekawego oprócz barwnych odcieni późnej jesieni na drzewach i gdzieniegdzie pierwszymi zalążkami śniegu przykrywającymi powoli pola.

Wojkowa



Podsumowując, zdobywanie Korony Sudetów to ciekawa inicjatywa, dzięki której poznamy nie do końca znane zakamarki Sudetów. Pomimo tego, że sama góra Wojkowa nie była szczególnym przeżyciem to poznaliśmy trochę szerzej historię Pobiednej i rezydującego tam rodu szlacheckiego Gersdorfów. Prawdopodobnie gdyby nie ta książeczka i chęć zdobycia odznaczenia nigdy byśmy tam nie zajechali, a tak to ruiny pałacu oraz Wieży Wilhelma zrobiły nam smaka na szersze zgłębienie historii tego regionu.

Czy warto więc zdobywać Koronę Sudetów Polski? Na to pytanie każdy z Was musi sam sobie odpowiedzieć, ale ileż można znowu zdobywać tą biedną Śnieżkę?! 😄

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz