środa, 15 lutego 2017

Góry zimą - sprzęt Wolnym Krokiem

Wkraczamy na zupełnie nieznane wody, ponieważ mówienie o tym, co nosimy podczas naszych wypraw zdarza się nam pierwszy raz, jednak pytacie, tak więc odpowiadamy! Już od jakiegoś czasu wędrujemy po polskich górach (i nie tylko) w przeróżnych warunkach, jednak nic tak nie sprawia nam przyjemności, jak zimowe górskie klimaty. Każdy szczyt przybiera wtedy swoje groźne i surowe oblicze, które cieszy nas jak żadne inne. Pomimo tego, że pokonywanie szlaku jest zdecydowanie trudniejsze, to jest to bardzo satysfakcjonująca forma aktywności fizycznej. W dodatku, widoki śnieżnej pierzyny pokrywającej cały horyzont oraz zmarznięte drzewa, należą do jednych z najlepszych. Na naszą pierwszą wędrówkę w góry zimą wybraliśmy czeskiego Pradziada (1491 m n.p.m.) i jak się domyślacie nie wszystko poszło po naszej myśli. Co prawda, edukowaliśmy się wcześniej na temat pieszego zdobywania gór zimą, jednak wiedza nabyta w praktyce to coś, czego z książek nie wyczytasz. Za to z naszego bloga już tak! 😃

http://www.wolnymkrokiem.pl/2017/02/gory-zima-sprzet-wolnym-krokiem.html


Ewolucja ubioru na zimowe wędrówki po górach - im mniej, tym lepiej


Odpowiednie dobranie ubioru jest rzeczą fundamentalną w górach.  Jak można zobaczyć podczas naszej pierwszej wyprawy, wyszliśmy z założenia, że będzie zimno, dlatego trzeba dobrze się ubrać. Założyć kilka warstw grubego ubrania, ciepłą bluzę, grube rękawiczki i resztę. Założenie słuszne, jednak nie wzięliśmy pod uwagę wysiłku fizycznego, który sam w sobie jest wydajnym motorem grzewczym naszego organizmu. Rezultatem było nasze przegrzanie się podczas intensywnego podejścia pod strome zbocze Pradziada, wskutek czego byliśmy cali mokrzy. Odczuwalne stało się to dopiero podczas odpoczynku w schronisku, gdy temperatura ciała unormowała się, a nasze ubrania w dalszym ciągu pozostawały spocone, przez co następnie, podczas kontynuacji wędrówki, na szlaku marzliśmy podwójnie.


Co więc teraz nosimy?


Swój sprzęt kompletowaliśmy na przestrzeni kilku lat i składa się on głównie z budżetowych wersji wyposażenia amatorskiego do turystyki górskiej. Przed kupnem każdego z nich robiliśmy mały research, by wybrać opcję najlepszej jakości przy relatywnie niskich cenach. Każda część głównego ekwipunku mieściła się w przedziale cenowym od 100 do 300 złotych.

 

Wyposażenie główne na zimowe wędrówki górskie 


Kurtka


Wybór kurtki jest jedną z najważniejszych rzeczy przy wyprawach zimowych w góry. Nie może być to kurtka zbyt gruba, która "nie oddycha". Jak pisaliśmy na wstępie, poprawne oddawanie ciepła i wilgoci jest sprawą kluczową. Nie możemy pozwolić, by przy intensywnej wspinaczce nasz organizm nadto się pocił, zaś przy schodzeniu było nam za zimno. Lekkie kurtki do hikingu skonstruowane są z wykorzystaniem specjalnych technologii membranowych, które regulują naszą gospodarkę cieplną i co równie ważne, chronią nas od wiatru oraz opadów atmosferycznych.

Zdjęcie zrobione kompaktem na selfie-stick'u za pomocą smartfona, który połączył się z aparatem poprzez Wi-Fi - Ach ta technologia :D


Na co warto zwrócić uwagę kupując kurtkę mającą służyć do pieszych, zimowych wędrówek górskich?

Po pierwsze: jakość zamków. Kurtka Krystiana została kupiona z noname'owej firmy i niestety po kilku miesiącach zamek rozleciał się na pół. Wydatek około 100 zł na kurtkę był więc inwestycją krótkotrwałą.
Po drugie, należy zobaczyć, z jakich materiałów wykonana jest kurtka oraz jakie posiada współczynniki przepuszczalności. Większość firm używa brandowych nazewnictw membran stosowanych na kurtkach, jednak takie współczynniki, jak hydrofilowość (odprowadzanie wody - RE w pobliżu 6-13 - UWAGA: w zależności od firmy skala jest inna. Ogólna zasada jest taka, że im niższy współczynnik RET, tym lepsza przepuszczalność i komfort użytkowania podczas noszenia) oraz elastyczność i wodoodporność, powinny wyznaczać nam drogę wyboru. Aktualnie użytkujemy kurtki firmy Quechua z Decathlonu. Więcej na jej temat możecie znaleźć w osobnym artykule : Lekka kurtka górska Quechua Forclaz 400.


Buty


Następnym elementem naszego wyposażenia, które poprawia bezpieczeństwo wędrówek w górach, są buty. Te, które nosimy, służą nam w każdym sezonie i po ponad 4 latach użytkowania w dalszym ciągu sprawują się bez zarzutu. Na jakie więc parametry przede wszystkim zwracać uwagę? Grubość podeszwy, zastosowany bieżnik oraz wodoodporność. Gruba podeszwa przekłada się bezpośrednio na komfort chodzenia, ponieważ nie odczuwamy każdego kamyczka, dzięki czemu unikamy prawdopodobieństwa zmęczenia stopy oraz wystąpienia odcisków. Bieżnik za to gwarantuje stabilność stawianych kroków. Szczególnie ma to znaczenie, gdy idziemy po śniegu lub po obłoconej drodze. Im bieżnik jest gęstszy (bardziej rozbudowany labirynt zagłębień), tym większą przyczepność osiągamy. Następnym ważnym parametrem jest nieprzepuszczalność wody (ile razy nasze buty lądowały w rzece, kałuży itp., ciężko zliczyć, jednak sama stopa pozostawała zawsze sucha) oraz oddawanie wilgoci. Z tym drugim parametrem nasze buty sobie radzą różnie. Przy wędrówkach zimowych sprawują się na medal, jednak w lecie przy upałach nie wyrabiają. Warto także zakupić buty za kostkę. Stabilizują one lepiej nogę i zmniejszają ryzyko zwichnięcia kostki, o co przy nierównym górskim terenie nietrudno. Krystian używa butów Quechua Froclaz 100 High, zaś ja Forclaz 500 High. Kilka lat temu kosztowały one 200 i 300 zł.




 Spodnie


Przez połowę wypraw zimowych w góry, Krystian nosił zwykle jeansy. Jednak z biegiem czasu i pod naporem opinii publicznej zakupił bardziej odpowiednie odzienie. Różnica w użytkowaniu jest oczywiście znacząca. Po pierwsze, spodnie dostosowane do wypraw górskich charakteryzują się większą elastycznością i swobodą ruchów. To w przypadku gór jest bardzo istotne, a jeansy w tym wypadku są chyba jedną z najgorszych opcji. Kolejnym zaletą spodni górskich jest ich szybkie schnięcie. Stworzone są z cienkiego materiału, który nie wsiąknie tyle wody co zwykłe tekstylia. W dodatku dobrze utrzymują ciepło, są wytrzymalsze na obtarcia i rozrywanie. Ciekawą opcją są także rozpinane spodnie, z których można zrobić krótkie szorty w wypadku większych upałów (podobno niektórzy w zimie lubią się nawet tak rozbierać). Koszt takich spodni to około 100 zł, tak więc naprawdę niskim kosztem możemy zwiększyć komfort swojej wędrówki. O czym jeszcze warto wspomnieć, to lekkość takich spodni oraz ich kompaktowość, co w wypadku dłuższych podróży jest istotną kwestią, bo wtedy każdy cm3  w plecaku jest na wagę złota.



Plecaki


Nadeszła pora na wspomnienie o pierwszym elemencie naszego ekwipunku, w który się wyposażyliśmy. Plecaki  zakupiliśmy przy okazji pierwszych wylotów Ryanairem/Wizzairem, w których był to nasz jedyny bagaż. Chyba ten właśnie element wyposażenia był przez nas najsurowiej oceniany i najwięcej poświęciliśmy czasu, by wybrać ten odpowiedni. Nie dość, że musiał być jak najbardziej pojemny, to chcieliśmy, by mieścił się w wytycznych narzucanych przez linie lotnicze dla małego bagażu podręcznego, który nie podlega dodatkowym opłatom. Dodatkowo musiał być wygodny (czyli koniecznie wyposażony w pas biodrowy i piersiowy), nieprzemakalny i w stosunkowo niskiej cenie, jak dla studentów. Nie było łatwo coś znaleźć, jednak ostatecznie nasz wybór padł na popularny plecak Quechua Forclaz 40. Posiadał wszystko czego potrzebowaliśmy, a w dodatku jest objęty gwarancją 10 letnią, o czym dowiedzieliśmy się stosunkowo niedawno. Do tej pory plecaki sprawują się bardzo dobrze, w górach przeżyły opady deszczu, śniegu, porywiste wiatry... a przy okazji zwiedziły z nami już około 30 krajów i ani razu nie musieliśmy płacić za nadbagaż :)


Akcesoria przy zimowych wędrówkach górskich


Dodatkowymi elementami naszego wyposażenia górskiego są kijki. Na początku mieliśmy co do nich sceptyczne nastawienie, sugerując się tym, że: "Jak to, przecież kijki są dla starszych ludzi niedających sobie w górach rady." Jednak podczas naszej pierwszej wyprawy zimą w górach podejście zmieniło się diametralnie. O tej porze roku kijki są elementem nie tylko poprawiającym stabilność, ale także odciążającym nogi i pozwalającym pracować mięśniom rąk, przez co wędrówka idzie dużo sprawniej. Dodatkowo przez takie rozłożenie energii istnieje mniejsze prawdopodobieństwo zakwasów na drugi dzień. Kijki, których używamy, mają profilowaną, gumową rączkę. W dodatku są teleskopowe, posiadające dwa stopnie złożenia, przez co zajmują mniej miejsca w plecaku.



Następnym przedmiotem, który przydaje nam się w zimowych wyprawach górskich są nakładki z kolcami na buty. Tutaj nie stosowaliśmy większych kryteriów przy wyborze. Sugerowaliśmy się wyłącznie ceną i postawiliśmy na kupno najtańszych nakładek jakie były dostępne na allegro (cena ok 20 zł/parę). Używaliśmy ich m.in na Chlebie oraz na Kl'aku i dosłownie uratowały nas od zjeżdżania na tyłku ze zbocza góry. Jest to element, który waży naprawdę mało, a gwarantuje dużo lepszą przyczepność niż zwykł bieżnik w butach. Za taką cenę naprawdę polecamy!

Ciekawą opcją jest także bielizna termoaktywna. Wspomaga prawidłową gospodarkę cieplną naszego ciała, i co ważne, jest lekka i dobrze odprowadza wilgoć. Jeszcze raz powtórzmy, że wilgoć jest najgorszym wrogiem podczas zimowych wędrówek górskich!

Czapki, szaliki, rękawiczki - te elementy tak naprawdę nie mają dla nas znaczenia. Używamy tych, które nosimy na co dzień.

Ważnym i równie mocno docenianym w zimie przedmiotem jest także termos. Nie ma nic lepszego niż gorąca herbata lub kawa po kilku godzinach na mrozie. 


Nawigacja na szlaku


Tylko kilka razy zdarzyło nam się iść na szlak z mapą papierową. W polskich górach za to zawsze korzystamy z aplikacji Mapa Turystyczna, a w innych krajach z jej tamtejszych odpowiedników, np. Turisticka Mapa w Czechach i na Słowacji. Pomaga to zwłaszcza w zimie, kiedy często po prostu szlaki są zasypane i nie do końca wiadomo, gdzie powinniśmy się kierować. A tak, GRS w telefonie pokazuje nam na mapie nasze obecne położenie.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że przy dużych mrozach telefony mogą się przestać działać, nawet, jeśli są całkowicie naładowane. Nam przydarzyło się to tylko raz, przy temperaturze poniżej -25 stopni w Górach Sowich, wracając po ciemku z Kalenicy. Wniosek? Trzymamy telefony zawsze blisko ciała, najlepiej w wewnętrznej kieszeni kurtki.

Czym fotografujemy?


Głównym i podstawowym narzędziem naszej pracy jest lustrzanka Canon 550D oraz od niedawna mały, niezniszczalny kompakt Olympus Tough-4, robiący zdjęcia także pod wodą. Do lustrzanki dodatkowo używamy teleobiektywu. Jak się pewnie domyślacie, jest to nasze najdroższe narzędzie pracy podczas blogowych wypraw, jednak czym byłby blog bez ładnych (mamy nadzieję, że tak je odbieracie) i kolorowych zdjęć? :) Warto wspomnieć, że jeszcze ani razu nasz sprzęt nie sprawił nam psikusa i nie przestał działać podczas mrozów. 

Co do innych elementów, to obowiązkowo nosimy ze sobą latarkę czołówkę oraz scyzoryk szwajcarski.


Podsumowując


  • Tak jak w większości wypadków bywa, poprawne wyposażenie jest gwarantem sukcesu. Oczywiście, że można wybrać się w góry zimą odzianym w dres oraz sportowe buty Adidasa, jednak po co narażać się na niebezpieczeństwo? Co więcej, za stosunkowo nieduże pieniądze możemy skompletować pełen zestaw, który posłuży nam na lata i zadba o komfort zdobywania szczytów. W dodatku na szlaku będziemy dawali dobry przykład innym.
  • Zwracajmy uwagę na jakość wykonania i nie sugerujemy się tylko i wyłączenie marką przedmiotu. Dobieramy półkę cenową, na którą możemy sobie pozwolić, jednak jeżeli jesteśmy amatorami, to nie wydawajmy za dużo na swój pierwszy sprzęt. Ważne, by poszczególne elementy charakteryzowały się wodoszczelnością oraz dobrym "oddychaniem".
  • Podstawowymi elementami, w które powinniśmy się na początku uzbroić to dobre i wygodne buty oraz kurtka. Następnie sugerowalibyśmy zakup kijków oraz spodni. 
  • Nie lekceważmy w żaden sposób zimowych wycieczek w góry! Nawet jeżeli kiedyś latem zdobywaliśmy dane szlak, to zimą przybiera on całkiem nowe oblicze. Rozważnie planujmy swoją trasę i miejmy na uwadze czas, tak by nie schodzić po ciemku ze szlaku (tak jak nam się zdarzyło na wspomnianej wcześniej Kalenicy).
  • Uwaga końcowa - artykuł dotyczy sprzętu, który aktualnie używamy podczas naszych pieszych wędrówkach zimą. W żaden sposób nie udzielamy tutaj profesjonalnych porad, tylko dzielimy się naszymi spostrzeżeniami na temat ubioru w góry zimą. Wyżej wymieniony ekwipunek wystarczy nam do amatorskiej zimowej turystyki górskiej i może być nieodpowiedni na góry wysokie, które wymagają zupełnie innego przygotowania.



Zobacz nasze zimowe posty tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz