sobota, 29 kwietnia 2017

Szlak na Czupel - Beskidy - Korona Gór Polski

Trzy pory roku na Czupelu - Beskidy - KGP


Na Czupel wybraliśmy się podczas naszej trzydniowej wycieczki do Szczyrku. Pierwszy dzień pozytywnie zaskoczył nas dość słoneczną pogodą na Skrzyczne, dlatego następnego dnia, pełni optymizmu, wyruszyliśmy zdobyć kolejny szczyt należący do Korony Gór Polski. Całe nasze wejście na Czupel dedykować można staremu powiedzeniu "Kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy, trochę lata". W te kilka godzin zastał nas zarówno deszcz, śnieg, grad, jak i letnie słońce.

Czupel Beskidy

Wolnym Krokiem na Czupel ( 933 m n.p.m.)


W planach na zwiedzanie mieliśmy spokojną wycieczkę na Czupel, czyli najwyższą górę Beskidu Małego. Pogoda była "na dwoje babka wróżyła", i to dosłownie. Po prawej stronie ogromne, czarne deszczowe chmury, po lewej  zaś słoneczne, błękitne niebo. A po środku my. Cała trasa zajęła nam 4 godziny. Pomimo wyraźnych gróźb pogody postanowiliśmy stawić czoła górze i sprawdzić na ile szczęście nam sprzyja.

Jak więc zaplanowaliśmy swoją trasę? Rozpoczęliśmy ją z miejscowości Łodygowice z ulicy Turystycznej i kontynuowaliśmy ją szlakiem czerwonym. Dystans jaki musieliśmy pokonać to około 6 kilometrów z sumą przewyższeń 571 metrów.

W pierwszych odcinkach drogi będziemy mijali czynny kamieniołom w Łodygowicach, o którym będą nas informowały liczne tabliczki ostrzegawcze. Będziemy z nich mogli wyczytać m.in. co oznaczają dane sygnały dźwiękowe, gdzie nie można wchodzić oraz jakie niebezpieczeństwa niesie za sobą wejście na teren kamieniołomu. Na nasze szczęście, my wchodziliśmy podczas świąt, więc w lesie była cisza i spokój.






Już to gdzieś przerabialiśmy...

Warunki pogodowe panujące w ciągu tygodnia w Beskidzie w postaci opadów, sprawiły, że większość naszej drogi przemieniła się w grząskie błoto. Koniecznym było więc przedzieranie się na przełaj przez niektóre odcinki drogi i szukaniu alternatywnych ścieżek, tak by nie wpakować się w małe bagno. Wszystko to mocno przypominało nam zeszłoroczną wycieczkę na Turbacz gdzie mieliśmy podobne problemy i trasa wyglądała tożsamo. Systematycznie więc wchodziliśmy pod górę, gdy w pewnym momencie Agnieszkę "oświeciło" i stwierdziła - "Aaj tam. Idę środkiem!". I poszła. 

Skutek był bardzo łatwy do przewidzenia. Dwa buty całe w lepkim błocie i 10 minut przymusowego postoju na zdjęcie największej warstwy na pobliskiej łące. Ważnym jednak jest to, że buty nie przemokły i mają się dobrze :)

Droga na Czupel czerwony szlak

Skrzyczne widziane z Łodygowic

Miejsce "oświecenia"
Skutki pomysłu " Aaj tam. Idę środkiem!"

Jakie ciekawe rzeczy znajdziemy jeszcze podczas podróży czerwonym szlakiem na Czupel?

Oprócz kopalni, po drodze napotkamy ukrzyżowanego Jezusa. Znajduje się on na zboczu górki i naprawdę nie wiemy jaka historia jest z nim związana. Jednak trochę nas to strapiło, ponieważ szlak realizowaliśmy podczas Świąt Wielkanocnych i nie byliśmy w ich trakcie w kościele. A tutaj Jezus znalazł nas na szlaku. Dość nietypowa sytuacja zważając na okoliczności, prawda?




Czupel - Jezus na wzgórzu
Ukrzyżowany Jezus na zboczu.
Polana z genialnym widokiem na okolicę to kolejna ciekawa miejscówka, w której możemy spędzić trochę czasu. Przy ładniejszej pogodzie można skorzystać z ławeczki ukierunkowanej w dół zbocza oraz rozpalić niewielkie ognisko w wyznaczonym do tego miejscu. Gdyby nie chmury, moglibyśmy uchwycić Skrzyczne.




Elektrownia szczytowo-pompowa Porąbka-Żar


Po zmianie kierunku na szlak niebieski możemy dostrzec w oddali drugą największą elektrownię szczytowo-pompową w Polsce - Porąbka-Żar. Jest ona także jedną podziemna elektrownią tego typu. Co ciekawe elektrownie tego typu nie mają żadnego uzasadnienia ekologicznego a tylko i wyłącznie ekonomiczne. Jak one działają? Główny bilans ich zysków wywodzi się z różnicy cen między taryfami nocnymi a dziennymi. Gdy prąd jest tańszy elektrownia wpompowuje wodę do zbiornika i uwalnia ją kiedy zapotrzebowanie na energię rośnie (jak i jej cena). Ot taki magazyn energii :)


Elektrownia szczytowo-pompowa Porąbka-Żar
Widok na elektrownie Porąbka - Żar

Na szczycie góry Czupel


Na szczyt góry dotarliśmy z małym opóźnieniem do czasu wyznaczonego nam przez mapę turystyczną. Znajduje się on zaraz przy ścieżce więc nie trzeba nigdzie zbaczać z drogi i zbytnio wytężać wzroku. Ciekawym elementem jaki możemy tu znaleźć jest krzyż z ciężarną kobietą, znajdującym się na starym, zniszczonym drzewie.

Jeżeli udamy się trochę dalej w stronę Schroniska PTTK "Na Magurce" natrafimy na Jaskinię Wietrzną. Jest to otwór w ziemi, w który raczej niewielu z nas będzie miało chęć się zagłębić, ale zawsze warto wiedzieć, że takie coś jest i będzie się je mijać.




Czupel - powrót do Łodygowic


Schodząc z Czupla początkowo udaliśmy się lekko na przełaj, tak by nie wracać błotnistą ścieżką. Przez większość czasu towarzyszył nam widok na Jezioro Żywieckie. Na czerwony szlak weszliśmy dopiero przy ukrzyżowanym Jezusie. Co ciekawe, w jego pobliżu znajdują się także ruiny budynku, który lekko jest ukryty w lesie. Niestety nie udało nam się znaleźć informacji o nim.

Jezioro Żywieckie





Podsumowanie wyprawy na Czupel


  • Na Czupel kierowaliśmy się z miejscowości Łodygowice z ulicy Turystycznej, z której prowadzi czerwony szlak. Z miejscem parkingowym jest tam bardzo kiepsko, dlatego trzeba szukać gdzie da się stanąć i wybrać pierwsze lepsze nadające się miejsce
  • Cała trasa na Czupel zajęła nam niecałe 4 godziny. Jest to kiepski wynik, i myślę, że błyskotliwy pomysł przejścia "środkiem" i późniejsze mycie butów przyczynił się do niego.
  •  Suma przewyższeń do pokonania to 580 metrów, które jednostajnie prowadzą nas do celu.
  •  Warto wziąć ze sobą lornetkę ponieważ w wielu miejscach rozlega się bardzo ładna panorama na Jezioro Żywieckie oraz pobliskie pasma górskie.
  •  Po pokonaniu szlaku z Łodygowic na Czupel zyskujemy 11 punktów GOT, zaś w drodze powrotnej 8 punktów GOT. Łączny wynik naszej wycieczki to 19 punktów GOT.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz